← Roboty
Sen to naturalne lekarstwo →

Rok bez lata

Wygłodniałe bóstwo
Odbiera swoją daninę
Nienaturalny deszcz
Ciężkich kropel
Mrocznego płynu
Spływa po strachu
Na zbrukane krwią
Aorty cywilizacji
Głuche bębnienie
Herosów podziemi
Demoralizuje obłędem
Horyzontem nadciąga
Karmazynowy pożeracz
Tkając oddechem
Gęste kłęby dymu
Wściekłe pociski
Wytapiają ciszę
W ciałach krzyku
Niegodna czarownica
Pośrodku chaosu
Karmiona nienawiścią
Nieruchoma żelazem
Pięści pełne krwi
Słodkie wargi sączą
Plugawą prośbę
Oczy błyszczą
Konstelacjami
Nocnego nieba